Fuzja nasienia bydlęcego i ludzkiego w laboratoriach głębokiego państwa

dodany przez Amon w Nowy Porządek Świata

#1
Fuzja nasienia bydlęcego i ludzkiego w laboratoriach głębokiego państwa

[Obrazek: Screenshot-2026-02-27-at-10-31-12-TV.png]

Epstein, edycja genów i „laboratorium na Ukrainie” – przypadek czy kolejny mroczny element układanki? To pojedyncze zdanie w wątku mailowym z 2018 roku. A jednak ma ono ogromną siłę wybuchową.

Cytat:„...kontynuowanie badań na myszach w moim laboratorium na Ukrainie (operacje/mikroiniekcje)...”

Zdanie pochodzi z korespondencji e-mailowej z „Jeffreyem E.” – prawdopodobnie Jeffreyem Epsteinem – w kontekście „edycji genetycznej”. Do tego dochodzą aluzje do implantacji embrionów i konferencji poświęconych biohackingu. Ton jest lekceważący, ale temat wysoce kontrowersyjny: manipulacja genetyczna, reprodukcja, eksperymenty na zwierzętach. Samo w sobie mogłoby to być tylko gadaniem ekscentrycznego techno- lub biohackera. Jednak w kontekście politycznym działa jak iskra w beczce prochu. Od 2022 roku Rosja publicznie twierdzi, że na Ukrainie istnieją laboratoria biologiczne prowadzone lub przynajmniej finansowane przez Stany Zjednoczone.

Stany Zjednoczone z kolei potwierdzają, że w ramach programu Cooperative Threat Reduction Program (CTR) i Biological Threat Reduction Program (BTRP) współpracowały z laboratoriami ukraińskimi – oficjalnie w celu zapewnienia bezpieczeństwa biologicznego, zabezpieczenia patogenów i modernizacji infrastruktury. Waszyngton stanowczo zaprzecza, jakoby chodziło o programy broni biologicznej.

Pozostaje jednak środowisko skażone geopolitycznie. I właśnie w tym środowisku pojawia się sformułowanie „my Ukraine lab” w korespondencji Epsteina dotyczącej edycji genów. Czy jest to dowód potwierdzający rosyjskie zarzuty? Nie. Czy jest to bez znaczenia? Również nie. Epstein nie był zwykłym inwestorem. Poruszał się w kręgach naukowców, miliarderów, technologów. Wykazywał zainteresowanie reprodukcją, „optymalizacją” genetyczną, koncepcjami transhumanistycznymi. Nie jest zaskakujące, że w jego otoczeniu rozmawiano o manipulacjach genetycznych.

Ale dlaczego „laboratorium na Ukrainie”?

Ukraina była – historycznie i strukturalnie – po rozpadzie Związku Radzieckiego miejscem z infrastrukturą biologiczną z czasów zimnej wojny. Właśnie dlatego w latach 90. Stany Zjednoczone rozpoczęły programy zabezpieczania dawnych zapasów broni radzieckiej, w tym materiałów biologicznych. Jest to udokumentowane. Udokumentowano również, że współpraca ta była kontrowersyjna politycznie. Nie jest natomiast udokumentowane, że „laboratorium na Ukrainie”, o którym mowa w e-mailu, było częścią państwowego programu USA. W przedstawionych materiałach nie ma żadnej wzmianki o Pentagonie, DTRA, CTR ani strukturach wojskowych. Jest tylko twierdzenie nadawcy, że prowadzi laboratorium na Ukrainie. Jednak nawet to jedno twierdzenie budzi wątpliwości.

Wrażenie to potęguje dodatkowo kolejny termin z tej samej serii dokumentów oznaczonych symbolem EFTA02625362: pojawia się tam sformułowanie „Fusion of bull and human sperm with Nicotiana protoplasts”. W tłumaczeniu oznacza to połączenie nasienia bydlęcego i ludzkiego z protoplastami roślinnymi, czyli komórkami bez ściany komórkowej.

Terminy takie istnieją wprawdzie na obrzeżach eksperymentalnych badań komórkowych i teoretycznych badań nad hybrydyzacją, ale w połączeniu z wspomnianym „laboratorium na Ukrainie” i kontekstem manipulacji genetycznej sprawiają wrażenie wglądu w świat, w którym granice etyczne były co najmniej dyskutowane, jeśli nie przekraczane. Z materiału nie wynika, czy były to rzeczywiste eksperymenty, prowokacyjna teoria, czy tylko techniczna gra umysłowa. Jednak samo istnienie tego sformułowania w otoczeniu Epsteina nadaje całej korespondencji dodatkowy, niepokojący wymiar. Czy było to prywatne laboratorium? Projekt współpracy? Przesada? Termin fantazyjny? Rzeczywiste laboratorium badawcze? Kto je finansował? Kto zatwierdzał eksperymenty? A przede wszystkim: co dokładnie tam robiono?

E-mail nie dostarcza odpowiedzi na te pytania. A jednak powstaje nieprzyjemny obraz: podczas gdy oficjalne organy przez lata zapewniały, że współpraca w zakresie laboratoriów biologicznych na Ukrainie służyła wyłącznie zdrowiu publicznemu, w sieci Epsteina pojawia się przypadkowa wzmianka o „laboratorium ukraińskim” w kontekście eksperymentów genetycznych. Nie jest to dowód na istnienie tajnego programu broni biologicznej USA. Jest to jednak kolejny element mozaiki w krajobrazie władzy, nauki, tajemnicy i geopolitycznej nieufności. Rosja wykorzystała temat laboratoriów biologicznych do celów propagandowych. Zachód odrzucił wszystko jako dezinformację. Prawda – jak to często bywa – nie leży w skrajnościach, ale w szczegółach.

I właśnie tych szczegółów tutaj brakuje. Ktoś, kto pochopnie odrzuca to jako „spisek”, zbytnio upraszcza sprawę. Ktoś, kto pochopnie sprzedaje to jako „dowód”, również. Pozostają poszlaki. Jednak w świecie, w którym Jeffrey Epstein miał dostęp do czołowych polityków, kręgów wywiadowczych i elitarnych naukowców, poszlaki nie są nieszkodliwe. Są punktem wyjścia. Decydujące pytanie nie brzmi zatem: „Czy ta wiadomość e-mail potwierdza rosyjskie zarzuty?”. Ale:

Kto był operatorem tego rzekomego laboratorium na Ukrainie? I dlaczego pojawia się ono w korespondencji dotyczącej edycji genów w otoczeniu Epsteina? Dopóki te pytania pozostają bez odpowiedzi, sprawa pozostaje kontrowersyjna. Niepotwierdzona. Ale kontrowersyjna.

Amon
www.strefa44.pl
www.strefa44.com.pl
[Obrazek: Bez-nazwy-25489.png]
Skocz do:

« Starszy wątek Nowszy wątek »