Australia jako obszar testowy: jak kraj przyjazny WEF staje się wzorem dla kontroli cyfrowej
Australia od lat uważana jest za kraj niezawodny politycznie, ambitny technokratycznie i ściśle powiązany z globalnymi instytucjami, takimi jak Światowe Forum Ekonomiczne (WEF). Właśnie te cechy sprawiają, że kraj ten jest obecnie czymś więcej niż tylko krajowym ustawodawcą:
Australia staje się poligonem doświadczalnym dla cyfrowych systemów identyfikacji i kontroli, których skutki są uważnie obserwowane na całym świecie.
Najnowszy
raport pokazuje, że ustawodawcy w innych krajach już traktują nową australijską ustawę o cyfrowym identyfikatorze online jako
wzór. To, co zostanie tam wprowadzone, może jutro stać się prawem gdzie indziej.
Eksperyment w rzeczywistych warunkach
Oficjalnie australijska ustawa o tożsamości cyfrowej dotyczy bezpieczeństwa, ochrony młodzieży i walki z oszustwami. Jednak poza tymi dobrze brzmiącymi uzasadnieniami powstaje coś bardziej fundamentalnego. System, w którym
udział w życiu online jest coraz bardziej powiązany z weryfikacją tożsamości – a tym samym z infrastrukturą państwową lub zatwierdzoną przez państwo.
Australia idealnie się do tego nadaje:
- wysoki poziom penetracji cyfrowej
- niewielka fragmentacja polityczna
- społeczeństwo, które podczas „pandemii” musiało już zaakceptować daleko idące ograniczenia
Testowana jest tu nie tylko technologia, ale także
akceptacja społeczna.
Od wyjątku do normy
Krytyczne znaczenie ma nie tyle sama ustawa, co
zasada, którą ustanawia:
Jeśli tożsamość stanie się warunkiem dostępu do internetu, anonimowość nie będzie już normą, ale wyjątkiem – lub całkowicie zniknie.
Właśnie w tym momencie Australia staje się interesująca dla innych rządów. Jeśli model „zadziała” – czyli pozostanie stabilny technicznie i nie wywoła masowego sprzeciwu społecznego – można go bez problemu eksportować:
- jako weryfikację wieku
- jako ochronę przed „szkodliwymi treściami”
- jako środek przeciwko „dezinformacji”
Uzasadnienie może się zmieniać,
infrastruktura pozostaje.
Logika WEF zamiast demokratycznej debaty
Podejście to jest zgodne ze znanym wzorcem globalnych modeli zarządzania:
Najpierw rozwiązanie technologiczne, potem uzasadnienie polityczne. Światowe Forum Ekonomiczne od lat propaguje tożsamość cyfrową jako kluczową technologię przyszłości. Nie jako opcję, ale jako konieczność. Australia wdraża teraz tę wizję w praktyce – dostarczając tym samym
rzeczywisty dowód słuszności koncepcji.
Podstawowe kwestie demokratyczne schodzą na dalszy plan:
- Kto kontroluje dane?
- Kto decyduje o prawach dostępu?
- Co się stanie w przypadku nadużyć politycznych?
Na te pytania nie udzielono odpowiedzi, ale odłożono je na później.
Obserwowane – i kopiowane
Fakt, że międzynarodowi prawodawcy otwarcie określają australijską ustawę jako „plan działania”, pokazuje, że nie jest to odosobniona, krajowa inicjatywa. Jest to
projekt pilotażowy z globalną publicznością. Szczególnie kraje o podobnym nastawieniu politycznym – technokratycznym, centralistycznym, „zorientowanym na interesariuszy” – uważnie obserwują:
- reakcję społeczeństwa
- sprzeciw prawny
- skutki gospodarcze
Dopiero gdy te zmienne będą możliwe do obliczenia, nastąpi naśladownictwo. Wniosek: rzeczywiste ryzyko nie leży w Australii, ale w tym, co nastąpi potem Australia nie jest celem końcowym. Jest początkiem. Prawdziwe ryzyko polega na tym, że
precedensowy system zostanie wprowadzony bez otwartej, międzynarodowej debaty na temat jego długoterminowych skutków. Jeśli tożsamość cyfrowa stanie się warunkiem uczestnictwa w życiu społecznym, stosunek sił między obywatelami a państwem ulegnie zasadniczej zmianie. Obszary testowe są nieszkodliwe tylko wtedy, gdy są rozpoznawalne. Problem pojawia się, gdy są one sprzedawane jako norma. I właśnie to ma miejsce w tym przypadku.
Amon
www.strefa44.pl
www.strefa44.com.pl